niedziela, 12 maja 2013

Majówka :)


 

Nareszcie dane nam jest cieszyć się długimi, słonecznymi dniami. Na razie nie myślę jeszcze o tym, że matura już za rok i właściwie jestem następna w kolejce, po roczniku, który już jest w połowie najważniejszego egzaminu w życiu. Wracając do tematu - gorąco polecam wypady za miasto, najlepiej rowerowe.  Świetny sposób na wyrwanie się od rzeczywistości, jakkolwiek banalnie to brzmi. Zostawianie miasta za sobą to taki  wyraźny, dobitny symbol. :) Oprócz tego -  aktywność fizyczna, sport, ruch i fitness. Cel na JUŻ - być w formie. :)


Czerwona pomadka na ustach to efekt tylko i wyłącznie zabawy kosmetykami mamy, żadnych tam przemyślanych stylizacji. Zawsze uważałam, że  hm.. nie dojrzałam  do kolorowych ust?  Na początku czułam się w nich trochę jak w masce,  ale noszenie czerwonych ust przypadło mi do gUstu :D 

lame. 

Monika mnie zabije za te zdjęcia, love you ;*


wtorek, 2 kwietnia 2013

The Infernal Devices

A few words about one of the most beautiful series I've ever read. 
The Infernal Devices.
The fact, that the book is written mainly  for young adults can succesfully scare  people off, and yet - I can't imagine not having read the books.

Kilka słów o jednej z najpiękniejszej książkowej serii, jaką w życiu czytałam. 
The Infernal Devices.
Fakt, że ksiązka jest przeznaczona głównie dla 'młodych dorosłych' może z powodzeniem odstraszać, jednak teraz nie mogę sobie wyobrazić  nie-przeczytania tych książek. 



CLOCKWORK PRINCESS.

Only a week after the official premiere in the US and UK, I managed to  bring that wonderful book home.  Thankfully I had the whole spring break to go through 600 pages of pure emotions. Cassandra Clare has created  a world of Shadowhunters, Demons, Angels, and other creatures, full of details that made you loose yourself in the plot. 

Although most of the readers are girls,  and one  can say, that love between the warriors is the main subject, it's hasn't been only for love, why I love the book. :) 
The author brought to us lots of different characters, from whom we can learn different things. And so:
Tessa taught us to fight for what we believe.
Will taught us, that to love and to be loved.
Jem taught us  to greet, and to say goodbye.
Cecily taught us to be brave.
Gabriel taught us to vaule our family.
Gideon taught us to be calm.
Sophie taught us, that pretty face is not the most important thing, and it's the mind and the soul that matter.
Charlotte taught us not to be afraid to take risks.
Henry taught us to be creative, and think out of the box.

 Once I've finished the books ( actually after finished crying after the book, which is quite a difference, because that'll be the following day), I was grateful to be a teenager right now, as I can't imagine  being too old, or too young for them. And grateful, that I know English enough (and that I am not patient enough to wait till june, when polish version is being published) to read it in the original version.  Now I can  tell the difference between the original and the translation, which SUCKS. i'll never buy that shallow, polish version of the story. GOD, who's paying the translators, with all the respect. I know, rebuilding the atmophere of the original is hard, but...
 I remember the day, when The Book arrived. ( which is not that hard, as it was a week ago). I was holding it. Watching.  reading the "thank" parts. I couldn't force myself to start reading. I knew, once I'll finish it, the whole  story will end. I didn't know how would I handle myself knowing the ending. I knew, I will suffer, but I'll be happy about it!
For those who have read the book. Remember the moment, when you have turned the last page of the last chapter, to the epilogue?  Everybody was happy, everything was alright. Will and Cecily, reunited with their family. Everything vanished the following second, while  turning  that bloody page! It was the most painful ending to a series I have EVER seen, read, and yet - the most beautiful.


I LOVE YOU CASSANDRA CLARE, and  I hate you at the same time. 
I recommend  the series: The Infernal Devices, and even earlier: The Mortal Instruments. It's worth every second and every penny!

Okay, I admit it. I fell deeply in love with a fictional character AGAIN. And His name is Herondale. AGAIN.





niedziela, 10 marca 2013

Fit for spring

Wiosna to najpiękniejsza pora roku.  Pora, w której dostajemy świetną okazję, a przy okazji motywację do poprawy, ewentualnie naprawy istniejącego stanu rzeczy.  Wraz ze zmagającymi się ze zmarzliną przy powierzchni przebiśniegami, postanawiamy przebić się przez zmarzlinę , która zgromadziła się na nas przez  4 miesiące śniegu, mrozu, wiatru i nocy dłuższej  niż dzień. Jesteśmy szczęśliwsi. Czujemy promienie słońca przebijające się przez naskórek, skórę, docierające aż do wątroby, serca, nerek i mózgu. No i  nie wiem jak na Was, ale na mnie  ucisk okularów przeciwsłonecznych na nosie sprawia niesamowitą przyjemność :) 
Moje postanowienia 'wiosenne' są jeszcze bardziej wiążące  niż noworoczne. na wiosnę zawsze autentycznie mam ochotę coś zmienić. Stałymi punktami programu jest: więcej nauki, więcej sportu, mniej zamartwiania się pierdołami.  Nauka  nauką, raz jest lepiej, raz gorzej.  Matura za 419 dni, ale spokojnie. do tego czasu jeszcze wiele może się wydarzyć. 
Jeśli chodzi o sport, to oczywiście nie narzekam. Uczęszczam na treningi karate, które mają niesamowity wpływ na całe moje życie.  Słynne słowa, które z czasem obróciły się w żart : [wstaw dowolne słowo, w tym przypadku karate] to nie sport. to styl życia, nabierają dla mnie naprawdę dużego znaczenia.  Oprócz tego codziennie  ćwiczę dla siebie. jestem już w stanie machnąć wszystkie 3 szpagaty.  mostki, gwiazdy, stania na rękach: tak, tak, tak. nie wiem co bym zrobiła, gdybym nie miała  zaszczepionego we krwi sportu. Po każdym treningu ( zwłaszcza ostatnio treningi cardio, polecam!!) czuję się lekka, sprężysta i zdolna do czegoś naprawdę wielkiego . Jako rozgrzewka polecam - taniec do Beyonce.  to jest oczywiście coś, czego nikt nigdy nigdy nigdy nie zobaczy.  nigdy. :) (move your body- klasyk. zaczynam od niego każdą rozgrzewkę. potem single ladies, end of time, upgrade u i inne. No i Nicole Scherzinger. Boże, to jest dopiero dupa) 
W tej części chciałabym Was wszystkich zachęcić do wysiłku fizycznego. Ruch to nie tylko lekcja wf w szkole. Sama go nie lubię. Ale sport ma przede wszystkim znaczenie dla nas samych. Oczywiście, szczupła sylwetka, mięśnie, zdrowie tak teraz, jak w latach późniejszych. ale sport ma też ogromne znaczenie dla naszego umysłu. trzeba równoważyć wysiłek intelektualny i fizyczny :) 
Ćwiczenia  i nauka, to jedyne rzeczy na całym świecie, które tak na prawdę robicie tylko i wyłącznie dla siebie. 







 Właśnie zmierzam na siłownię. Mój cel?  niesamowity brzuch na lato.  Na zdjęciu trzymam kubek, który dostałam na 18stkę.  jest na nim zdjęcie z półmetku :D 

A Wy? Co robicie dla ciała?  Polecacie jakieś treningi? Przetestuję wszystkie !

--
Heading to the gym.  Goal: being fit and eating healthy stuff. :D and  having ABS.  btw, a girl having ( a little ) abs - hot or not?

sobota, 20 października 2012

Biol chem.

Instytucja biol-chemu  jest nie do przecenienia  w procesie wtórnej socjalizacji. Nie, to już nie są tylko namiętne wieczory z Pazdro, czy leniwe poranki z biologią. To coś więcej. To sztuka bycia i integracji  z przeciętnymi przedstawicielami społeczeństwa. Tzn większością z nich ( widzicie? już jestem bardziej dyplomatyczna niż zwykłam być). Mam wrażenie, że to jest kolejne przystosowanie do bycia lekarzem, które gwarantuje nam 'wybitne' liceum na 'wybitnym' poziomie.  Do bycia lekarzem, na które de facto jeszcze się nie zdecydowałam.  Bycie biol-chemem to też kwestia pewnej mentalności. Nie bez przyczyny utarło się powiedzenie "żarcik biol-chemu", które jest praktycznie synonimem mniej znanego sformułowania " żarcik kosmonaucik".  Żadne z tych powiedzonek nie są pochwałą błyskotliwego i jakże inteligentnego poczucia humoru.
 Spędzając z tym gatunkiem  więcej czasu w tygodniu niż z własną matką wdrażam się w ten tok myślenia i sposób życia. 
Jestem uparta i charakterna. I do tego, a może dlatego niezbyt lubiana w klasie. Nie akceptowana społecznie przez "szaraczków" jakoś nie czuję się szczególnie pokrzywdzona. Sto razy bardziej wolę być uparta, charakterna, energiczna i wybuchowa. Ale z pasją. Może to jest ten czynnik? Ten, który tak bardzo wpływa na stan rzeczy? Czy powinnam być milsza, bardziej uprzejma i pełna ogłady, oszukując jednocześnie samą siebie? To na pewno.  Takie zachowanie jest daleko akceptowane, a wręcz wymagane do koegzystowania w społeczeństwie. Tylko pozostaje pytanie: Czy warto ? Czy warto poświęcić trochę czasu, aby wpasować się w społeczeństwo,  do którego i tak ( z całą pewnością ) nie chcesz przynależeć? Na tak postawione pytanie nie waham się odpowiedzieć NIE. 
Zaczynając pisać ten tekst jeszcze nie wiedziałam dokąd zmierzam ( Heej, to tak jak zawsze). Teraz określiłabym go raczej jako apel o niezależność i indywidualność. Nie dajmy się zaszufladkować. Chciejmy  więcej i dostańmy to ( przepraszam humaniści, sama nie wiem czy taka forma istnieje.) Wyrażajmy swoje zdanie  i całą swoją osobę, taka jaka jest. Pokażmy kim jesteśmy i co mamy takiego, co sprawia że jesteśmy lepsi od bandy "szaraczków". 

A może to po prostu to ja  jestem socjopatką? 




                                                                                                             (Tarnów, 5.15)

piątek, 5 października 2012

Coming soon.

 Każdy kojarzy chyba  grafikę z kwejka, na której jest  trójkąt. w każdym kącie ma napisane odpowiednio: sen   nauka   życie towarzyskie.  Do tej pory  myślałam, ze ktoś sobie żartuje, albo niesamowicie dramatyzuje. W tym roku, tak w tym innym roku przekonałam się, że to prawda. W efekcie mniej śpię. ;o  Wcale  nie ma to związku z  bezsennością, która mi ostatnio dokucza.
   
  Fot. Przemysław Rura.  Żeby nie było. Choć chyba nikt tu nie zagląda ;o soł osom. :D
 To był chyba najintensywniejszy dzień w moim życiu. W szkole współorganizowałam spotkanie z Andrzejem Zielińskim , aktorem znanym głównie z "Na dobre i na złe". Chodził do mojego Liceum i w ramach "Talii" - festiwalu komedii w Tarnowskim teatrze, pojawił się u nas w szkole.

 Wypisałam się z religii.  To mały krok dla ludzkości, ale wielki krok dla człowieka.
 Coming soon.

niedziela, 9 września 2012

Wonderland

 I'm back. From the wonderland, that  is  called holidays. Unfortunately  it's over, and we,  as usual in September, have to stop thinking of bullshit, and start thinking of  The Great Future ahead. I mean, that's what it's all about, right?  By  widening your knowledge, and broadening your mind you get education. Than you get the job,  money, kids, house and eventually you die. Life is tough, you know. Till you retire, than, it is just dreadful.
- language, Anna. Mind your language. 
 I just want to say, that we should think more of .. i don't know. fulfilling ourselves?  Let's just do sometimes what we want, and not what we should.  Who said, that lying in bed  is a waste of time? ' eventually, we will all die'.
pretty pessimistic, huh? That's just a phase. I'll get over  it.  For now, memories.

  
a photo of a concert.  I've decided to wear a tight, short skirt, although I hate it. Suprisingly it was really comfortable :3  My necklace. I love, it. a simple cross. 










A tribute for: Magda, Mariola, Iga, Wojtek, Matug, Ziele and Radek. :) 
Solna '12. Karate- Camp.  Best week of my life. I swear.  I've never thought, that I'll be able to spend such an amazing week with people I barely know.  Hard work and fun. The combination  made me really happy. It was like I knew what I wanted, for just a second.  

 About these beautiful faces on the last  picture.  Boys were on the camp for the  first time, and we were obliged to make them look... a little different. But sorry girls. They are all taken ;x

wtorek, 31 lipca 2012

Disparate Youth

 Wróciłam z Niemiec, a w głowie ciągle siedzi mi piosenka Santigold - Disparate Youth .  Bez rozpisywania się, było super, wypoczęłam jak nigdy.  Dobrze było wyjechać od "smogu społecznego" w moim mieście, trochę się wyrwać ;)
Niemcy, to kraj , w którym koleje przypominają bardziej metro,  a pojedyncza bułka kosztuje kilkadziesąt centów. Ojczyzna kiełbasek jedzonych często na zimno i  nie, wcale nie jest to obrzydliwe. Wiem, bo próbowałam .  Brzeg Renu, ślicznie wyregulowany , z chodniczkami i równomiernie zasadzonymi drzewami jednakowej wysokości uchodzi tam za nudny. Chciałabym, żeby tak nudno było też w Polsce ( Pozdrawiam, Justyna ! ).  Mainz,  miasto założone przez Celtów jeszcze przed naszą erą, liczące obecnie  ok 200 tysięcy mieszkańców, było ostatnio moim domem.

Im back from Germany. I keep singing over and over again a song, Santigold - Disparate Youth ( link above). I've had a great time. Now I feel relaxed as never before. At least during the last year.   Thankfully,  I took a break from the social smog, you can  easily find around my town. 
Germany - a country , in which  the railways remind me of a  subway more than of our polish railways.  A country of sausages, eaten cold and no, it's not gross. I know, I've tried  ;) 
 A bank of Rhein, beautifully settled, with sidewalks and those regularly planted trees  is said to be boring. I wish it was as boring in Poland  (  Greetings , Justyna ! ) 
Mainz, city founded by the Celts 40years b.c.,  with about 200 thousands of citizens was my home for the last two weeks. 


 Owoc tylko czysto teoretycznie spontanicznego spaceru.  Zdjęcia pod tytułem : "Bardzo lubię niemieckie wyprzedaże." 
 Working title : " I really like sales in Germany"
+



  Detal. Uwielbiam motyw ptaszków na sukience.
The detail. I love the birds on the dress. 




  Uważam, że  dzień powinien być dłuższy. 24 godziny to stanowczo za mało. 
pracapracapraca. 
W niedzielę znowu wyjeżdżam, tym razem na obóz karate. Małe zaskoczenie. 
NOTE: Obejrzeć kilka japońskich filmów o sztukach walki. Na tej fali przeżyję chyba kilka dni :)

I think, that the day should be longer. 24 hours is not enough.
workworkwork.
I leave on Sunday, again. This time, it's karate camp, which is a little suprise. 
NOTE: watch some japanese movies about martial arts ! 

Znalezione w  inspirującej książce o  wystroju wnętrz w stylu vintage.   Wspominałam już, że mam zamiar pomalować swój pokój  na biało ? :)

Found in an ispiring book about  vintage interiors. Did I mention, that I'm going to paint my room white?


Mainz.